W ostatnich latach na pewno spotkali się Państwo z tajemniczymi firmami oferującymi "rewelacyjne" filtry do wody. Najczęściej taką ofertę poprzedza pewien spektakl - godny Davida Copperfielda - zwany obiektywnym badaniem wody. Jest to ewidentne oszustwo. Poniżej przedstawiamy procedurę tego "badania" opisaną przez prof. dr hab. Jacka Nawrockiego z Zakładu Technologii Uzdatniania Wody, Wydział Chemii, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza z Poznania.

Na czym polega to doświadczenie i związane z nim oszustwo? Sprzedawca posiada aparat do rzekomej elektrolizy zaopatrzony w dwie elektrody. Po zanurzeniu elektrod w szklance wody i podłączeniu do prądu przerażony klient obserwuje wydzielanie się brudno brązowego osadu wypływającego na powierzchnię. Osad ten ma być według sprzedawców dowodem na poważne zanieczyszczenie wody wodociągowej. - Taką wodę Pan(i) pije! - stwierdza zwykle sprzedawca. To samo urządzenie zanurza teraz do szklanki wody oczyszczonej metodą odwróconej osmozy (99% klientów nie ma najmniejszego pojęcia co to jest ta „odwrócona osmoza"). I co? I nic - woda jest nadal kryształowo czysta, nie wytrąca się żaden osad.

Na czym bowiem polegał ten eksperyment z elektrolizą? Wszyscy w szkole uczyliśmy się o elektrolizie - sole rozpuszczone w wodzie powodują, że woda staje się przewodnikiem prądu. Woda destylowana, pozbawiona soli jest w zasadzie izolatorem, nie przewodzi prądu. W wodzie wodociągowej występują sole mineralne. Dzięki obecności tych, naturalnie występujących soli, woda wodociągowa przewodzi prąd. Ile jest tych związków w wodzie? Około pół grama w 1 litrze czyli około jednej dziesiątej grama w szklance wody! Skąd więc takie ilości osadu w szklance wody? Otóż co najmniej jedna z elektrod wykonana jest z żelaza i prąd jest do niej w taki sposób podłączony aby w trakcie jego przepływu przez układ (elektrody i woda w szklance) elektroda ta uległa rozpuszczaniu. Czyli to co obserwuje potencjalny klient, to nie są żadne zanieczyszczenia z wody, a osady generowane przez domokrążcę z jego własnej elektrody!

Dlaczego zatem nie obserwujemy tego samego efektu w przypadku wody oczyszczonej metodą odwróconej osmozy? Odwrócona osmoza usuwa z wody te naturalnie występujące sole. Woda zostaje więc pozbawiona nośników prądu i staje się izolatorem - prąd przez nią nie płynie. Jeśli prąd nie płynie przez wodę to nie może zachodzić proces rozpuszczania elektrody z żelaza w wodzie, a więc żelazo nie będzie się też wytrącało w postaci tych nierozpuszczalnych osadów. Jak się przekonać o oszustwie? Bardzo prosto: wsypmy szczyptę soli do wody oczyszczonej odwróconą osmozą i poprośmy o ponowne wykonanie tego doświadczenia: zobaczymy, że i z lekko osolonej wody wydzielać się będą te brudne, niepokojące osady. (Sól - NaCl - nie zawiera żelaza. Gdy solimy wodę, nie zmienia ona barwy).

No dobrze, jeśli odwrócona osmoza usuwa sole z wody to może dobrze - będę pił czystą wodę, pozbawioną wszelkich zanieczyszczeń! Tak, ale sole które usuwa się z wody dzięki odwróconej osmozie wcale nie są uważane za zanieczyszczenie! - a za naturalny składnik wody. Człowiek nigdy nie pił wody pozbawionej minerałów. Woda pozbawiona minerałów będzie je wypłukiwać z organizmu. Zresztą wody mineralne zawierają właśnie najczęściej wodorowęglany i węglany wapnia i magnezu. Jednym ze składników wody jest magnez - w pożywieniu człowieka niewiele jest innych, zastępczych źródeł magnezu. Magnez jest konieczny dla prawidłowego działania układu krwionośnego - tam gdzie wody są miękkie, pozbawione magnezu zwykle występuje znacznie więcej zawałów serca. A więc pozbawianie człowieka tego cennego pierwiastka może nie być dla niego obojętne.

Wykorzystano informacje ze strony internetowej www.mwik.com.pl (na podstawie aquanet.pl)


Początek strony